Wpis dostępny również na:
http://www.kociemiejsce.cf/resamplomatic-pograjmy-na-samplach/
Uwaga: Skróty podane w niniejszym tekście działają z dodatkiem Osara for Reaper.
Padło tutaj kilka pytań czym jest Resamplomatic, jak to działa, do jakiego programu to wtyczka oraz prośba o jakieś jej opisanie.
Klient nasz pan, chociaż Tomecki zrobił by to zapewne 1000 razy lepiej, bo zna się na temacie Reapera a ja jestem tylko osobą, która lubi bawić się różnymi programami i testować wszystko, co wpadnie jej w ręce i okaże się ciekawe. :D
#Wstęp#
Resamplomatic, to wtyczka dla programu reaper, umożliwiająca nam granie na wybranych samplach.
Nie działa to może tak cudownie jak byśmy tego chcieli, bo na dłuższych lubi się bugować i nie przerwać ostatniego dźwięku na rzecz następnego.
Można oczywiście ustawić jej tylko możliwość odgrywania jednego dźwięku za jednym razem, ale nie jest to takie praktyczne w przypadku odgrywania na nim np pliku midi na jednej ścieżce i kilku kanałach.
Rozwiązaniem jest import każdego instrumentu midi na osobną ścieżkę i ustawienie maksymalnej ilości odgrywanych dźwięków na 1 lub 2 dla każdej z nich.
#Jak zacząć?#
Przede wszystkim najlepiej posiadać Reapera6, bo ponoć wtyczka jest dostępna dla nas jedynie od tej wersji w górę.
Naszą bazą będzie dziś zwykły dowolny plik midi.
Po uruchomieniu reapera tworzymy ścieżkę. Możemy po prostu nacisnąć ctrl+t wpisać jej nazwę i kliknąć Enter, lub prościej miast tego od razu wczytać plik midi (2 razy insert a następnie wybrać plik), a ścieżka sama się utworzy.
Na jednej lub wielu ścieżkach (Zależy od preferowanego sposobu importu) dodajemy wtyczkę Resamplomatic przez naciśnięcie F i wybór jej z listy VSTi.
Później klawiszami shift+Tab szukamy Browse, w tą stronę szybciej znajdziemy.
Otwieramy okienko przeglądania przez naciśnięcie klawisza Shift oraz spacji.
#Rozpocznijmy zabawę:#
Następnie shift Tabem szukamy listy rozwijanej mode i wybieramy z niej Note (Semitone shifted).
Tabulatorem szukamy Pitch for start note i ustawiamy go tak jak chcemy. Domyślna wartość to -69, lecz do tworzenia własnych kompozycji możemy wybrać najwygodniejszą pod naszą klawiaturę.
Następnie, jeśli rozdzieliliśmy instrumenty na poszczególne ścieżki oraz ustawiliśmy tam re samplomatic warto dla każdej ustawić max voices(Maksymalna ilość odgrywanych dźwięków) na 1 lub 2, aby dźwięk nam się nie przedłużał tworząc kakofonię.
W przypadku grania na samplach najlepiej każdy, nawet najmniejszy fragment grać na osobnej ścieżce lub itemie.
Po zakończeniu konfiguracji jeśli mamy utworzony gotowy plik midi, po prostu naciskamy spację celem odtworzenia i sprawdzenia, czy wszystko gra tak, jak grać powinno.
Jeśli chcemy zagrać coś sami wystarczy tylko na ścieżkach ustawić input(Wejście) na Virtual midi(Wirtualną klawiaturę) i można rozpocząć nagrywanie.
Oczywiście bez nagrywania także da się grać. Klawiaturę midi wyświetlamy skrótem Alt+B.
Tego, że przy własnych kompozycjach nie musimy ustalać ilości ścieżek na start nie muszę chyba mówić :) ale zrobiłem to dla pewności, wszak nie czytają tego zapewne tylko osoby znajace Reapera ale i pasjonaci, którzy chcą rozpocząć eksperymentowanie z muzyką.
To już niestety wszystko, co mogę wam powiedzieć o Resamplomatic, chodź wtyczka ma nam do zaoferowania wiele więcej opcji i możliwości, których jeszcze nie poznałem.
O samym RP także mam nikłe pojęcie.
Wygrałem, czyli jak obszedłem Microsoft: Kot poznaje Windows10, Część trzecia
Powrót wyczekiwanej przez niektórych serii!
Raczej z musu a nie chęci testowania, bo to mi już dawno przeszło.
Tak… Od dziś na stałe stałem się nieszczęśliwym użytkownikiem tego systemu operacyjno-irrytującego.
Kiedyś format musiał się przecież wykonać. Co ciekawe, Elten nie zjada mi już znaków, i jest responsywniej, więc może i było warto, tylko to instalowanie wszystkiego od nowa…
Przechodząc jednak do rzeczy wykiwałem Mikromiękkich w ich instalatorze.
Znane skróty np do przejścia na Pulpit, menu start czy obszaru powiadomień zostały usunięte, zapewne aby żaden typowy Kowalski nie mógł grzebać tam, gdzie nie powinien, ale ja do typowych Kowalskich się nie zaliczam.
Zapytali mnie ohasło do Wi-fi, którego nie pamiętam, bo odkąd wymienili nam router po raz setny odechciało mi się go ustawiać po swojemu i niezbyt wiedziałem, co zrobić.
Menu się nie odpala, ale od czego shift+F10? (O tym skrócie powiedziano mi na TT).
Yesss! Terminal, tylko miast litery dysku wpisałem z rozpędu cd /home, czyli Linuxową komendę, ale co japoradzę, że w Windowsie z Terminala raczej nie korzystam? Taa, LS również wpisałem z nadzieją, że pokaże mi listę plików i folderów. :D
Finalnie jednak wkurzony nacisnąłem Windows+R i? Uruchom zadziałało poprawnie. Po wpisaniu litery dysku Explorator radośnie wyświetlił mi listę folderów. Znalazłem potrzebny plik, ale system zpytał czego użyć. By nie bawić się w ustawienia podczas instalacji, bo i tak by się straciły nacisnąłem ponownie Windows+R, wpisałem notepad i wkleiłem plik po Ctrl+O.
Wszystko się udało, lecz pojawił się problem. Chcieli ode mnie logowania do konta Microsoft, czego nigdy nie uczynię, bo mnie to nie jest do niczego potrzebne.
Nie dało się wybrać innej metody, nawet po kliknięciu "Wstecz" komunikat o możliwości wyboru pojawiał się tylko na moment, więc pomysłowy ja odpaliłem NVDA w opisany wcześniej sposób, lecz gdy i tym czytnikiem nic nie zyskałem wyłączyłem internet.
Na początek chciałem rozłączyć się z siecią, ale na pasku powiadomień(Na pulpit da się wejść) nie było jej ikony, więc zmuszony byłem wpisać jakąś (Przystawkę? Chyba tak to sie zwało, a przynajmniej jedna osoba tak to nazywała) pod Win+R.
Odpaliłem listę kart sieciowych i po prostu wyłączyłem Wi-fi. Kliknąłem wróć i to pomogło. System nie widząc aktywnego połączenia z siecią dał mi możliwość utworzenia starego dobrego konta użytkownika.
Dokończyłem instalację systemu i piszę do Was ten wpis od razu po odpaleniu Eltena.
Podsumowując:
Jeśli kiedyś będziecie potrzebowali zmienić coś podczas instalacji Win10, wystarczy znać lub wyszukać skróty pod Win+R i można to będzie zrobić.
Na pulpit można wejść skrótem Windows+M.
PS: Oczywiście skopiowałem wszystkie configi po za najważniejszym NVDA i nie mam nawet żadnych wtyczek.
Poczta głosowa VS dialer z laptopa. Czy DTMF z zewnątrz zadziała?
Krótki wpis o tym, jak zgubiłem ważne pliki i tym jak je odzyskać
W 2017 przypadkiem usunąłem przez ctrl+shift+del pewien plik, który był dla mnie ważny. Niestety nie mogłem go odzyskać.
Nic go nie wykrywało, Recówa zawsze nieoceniona w tym przypadku niestety poległa.
Dziś znów przypadkiem coś usunąłem, odpaliłem Recówę i przy okazji zobaczyłem jak wygląda tryb zaawansowany, którego nigdy nie używałem.
Gdybym ja zobaczył to w tedy w ustawieniach… Istnieje tam opcja głębokiego skanowania oraz znajdowania plików o zerowym rozmiarze.
Plik miał 0,coś kb, dlatego go nie wykrywało. :/ Człowiek mądry po szkodzie i po latach.
Jeżeli mieli byście kiedyś taki problem jak ja, wspomnijcie na ten wpis i informację o owych opcjach tej aplikacji.
Mam na prawdę dość. UPC wciąż ma problem.
Potyczki z tą siecią trwają już od ponad roku i w końcu człowieka szlak trafić może.
Dawno dawno temu mieliśmy w domu dość stary router od UPC.
Kilkanaście dni działał dobrze, później się zawieszał i trzeba było robić restarty. Wkurzało mnie to, lecz było znośne i na pewno lepsze od obecnej sytuacji.
W ubiegłym roku podpisaliśmy nową umowę. Dostaliśmy nowy router i dekoder z nagrywarką. Pamiętam radość z tego, że będziemy mieć szybszy internet. Radość była jednak tylko radością.
Kilka dni od otrzymania nowego routera internet zaczął nieznacznie się przycinać. Mijały dni a prędkość się rwała, po prostu co kilkadziesiąt sekund transfer spadał do zera.
Zadzwoniłem do UPC. Powiedziano mi, że w systemie wszystko jest OK.
Po chyba trzeciej rozmowie w ciągu miesiąca, założyli na router siedmiodniowy monitoring zdalny, który miał sprawdzić, czy wszystko na pewno jest tak, jak być powinno. Zadzwoniłem po tygodniu. Stwierdzili, że nie wykryto żadnych nieprawidłowości w działaniu internetu.
Resetowałem router kilkukrotnie między rozmowami bo tak kazali. Pomagało to na dzień, góra dwa.
Po jednej z kolejnych rozmów przysłano Nam technika, który wymienił router. Po wymianie routera problem ustąpił znów tylko oczywiście na 2 lub 3 dni.
W tym miesiącu, gdy nie mogłem z nikim rozmawiać a filmy na Youtubie zacinały się co kilka sekund, zadzwoniłem kolejny raz po upływie dłuższego czasu już dość mocno wkurzony, lecz kulturę zachowałem. Przysłano technika, któremu wszystko wyświetliło się poprawnie. Zmienił kanał w routerze i go zresetował
Działało stabilnie, lecz po około godzinie znów wróciło do dawnego stanu.
aa, przy okazji naprawił radio w dekoderze, które działać nie umiało i UPC na żądanie.
Kilka dni później, gdy wyjechałem z domu i nie mogłem rano uzyskać dostępu zdalnego do komputera, zadzwoniłem do domu a tam wszyscy źli bo i telewizja na żądanie jak i internet przestały działać zupełnie.
Zadzwoniłem do UPC i usłyszałem standardowo, żebym zrestartował router bo uwaga! „Ostatni reset był 9 dni temu”.
Tak być nie powinno. Znam ludzi, którym routery miesiącami bez resetów działają poprawnie.
Znów przysłano technika, który kolejny raz wymienił nam router. Działał on dobrze. Do wieczora.
Dziś zaczął rozłączać aktywne sesje w kilku miejscach zalogowania co kilka minut. Teraz znów się tnie i nawet Elten chodzi jak by chciał, a nie mógł a to tylko przecież bazuje na tekście…
Za co my płacimy? :(
To była ostatnia szansa. Szukam innego dostawcy.
Zupdatowałem WordPressa, czyli kilka słów o nowym edytorze oraz o tym, jak go zmienić.
Po kilku miesiącach zalogowałem się na moją stronę z radiowymi nagraniami.
Był tam wordpress 4.9.5. Już kiedyś próbowałem robić update do 4.9.6, lecz nie pykło. Do 5.0.1 się udało.
Od kilku miesięcy pisało się wiele o nowym WordPressowym edytorze, który będzie fajniejszy i przełomowy.
Niestety dla Nas, rzeczywistość nie maluje się tak kolorowo niczym obrazek. Po instalacji podjąłem próbę napisania posta, aby poinformować czytelników, że oto wracam i będę pisał więcej.
Tutaj zaczyna się wspinaczka pod górę.
Tytuł wpisałem, right, naciskam sobie Tab i pierwsza zmiana, widzę możliwość edycji linku, a nie od razu pole edycji jak w starym edytorze.
Fajna rzecz, tylko dla mnie łatwiej było poprzednio, bo nie edytuję raczej linków, gdyż ustawiłem sobie ich kreację na taką, jaka mi pasuje.
Ale, tutaj zaskoczenie V2, bo zamiast standardowego tytułu z powstawianymi minusami między słowami miast spacji, jakieś p153.
Finalnie po opublikowaniu link był normalny (Taki, jak sobie je ustawiłem dawno temu).
Nie przejąłem się tym (niczym bohaterowie słabych creepy past, dla których nie przejmowanie się kończy się zazwyczaj katastrofą) i nacisnąłem radośnie Tabulator.
Jest pole edycji!
Próbę pisania podejmuję, ale przeskakuje mi na jakieś bloki tekstów.
Aby dodać np link, należy nacisnąć slash. Nacisnąłem i podmenu ładne, ale cóż mi po nim gdy np będę chciał napisać
„File location’s eg. home/user”
może jednak to jakoś by działało? Nie wiem, nie chciałem tego sprawdzać.
Chciałem dopisać coś do początku postu, to gdy nacisnąłem ctrl+Home i enter, wróciło mi do pola z tytułem.
Ogólnie skacze to jakoś i pływa niezbyt dostępnie dla Nas.
Nawet jeśli jakoś dostępne, to nie wygodne.
Gdy po ciężkich przeprawach udało mi się napisać post, kliknąłem „Publish”.
Wyskoczył mi komunikat informujący, że wystąpił błąd. Po prostu, bez podania powodu, bez wyświetlenia co konkretnie się stało, po prostu błąd niczym piękne komunikaty w Windowsach.
Napisałem później wpis ponownie, po czym okazało się, że poprzedni jednak się opublikował i to tak, jak sobie tego życzyłem.
Co zrobić? Jak żyć? Zostać na wersji 4?
Można zostać, ale na pewno Wam tego nie polecę z uwagi na zagrożone bezpieczeństwo Waszych stron internetowych.
Pamiętacie przecież, co było z Klango na bardzo starym WordPressie 4 lub 2 pod koniec istnienia Klangoblogów?
Przecież WP nie zatrzyma się na wersji 5.0, wszak już jest 5.0.1.
Gdy będzie wersja 6, albo 7, siedzenie na 4 będzie samobójstwem dla własnej strony.
Tworząc Blind programs blog na hostingu PRV zainstalowałem WordPressa bezpośrednio z ich panelu. Jest tam chyba wersja 4.3.1, której nie zamierzają na razie uaktualniać, bo pisałem do nich miesiąc temu w tej sprawie. Gdybym nie włączył moderacji komentarzy, wszystkie wpisy zasypane byłyby spamem, a co to będzie za kilka lat?
Co więc zrobić?
Społeczność WordPressa nie śpi i jak zawsze przybiega Nam z pomocą.
Po aktualizacji do najnowszego WordPressa 5, wystarczy otworzyć menu wtyczek i wpisać w wyszukiwarkę Classic Editor, wybrać tą, stworzoną przez „WordPress Contributors”, zainstalować, aktywować i ponownie możemy cieszyć się starym, wygodnym i dostępnym edytorem znanym Nam z wersji 4.
Praktyczne zastosowanie, czyli ze mną serio coś nie tak. :D
ciężkie życie użytkownika maila…
Dziś bardzo krótko:
Chińczycy chcą mi wcisnąć 80 garnków, ciekawe gdzie se je mam postawić, albo oferty biznesowe na bitcoiny i kryptowaluty z wykorzystanymi czyimiś danymi osobowymi wysyłane w dodatku z domen kończących się na TK. :^)
Chyba zacznę im odpisywać słynnym cytatem "Proszę wyjechać stąd natychmiast".
TEN komputer, czyli domyślność Microsoftu.
Z cyklu nocne roskminy świata:
W Windowsie 8.1 oraz Windowsie 10, w tym drugim dopiero po zmianie pewnych ustawień, widzimy ikonkę „Ten komputer”.
Ciekawe czy jest jakiś tamten komputer, że go tak nazwali lub sam Komputer, jak w Win7 co było lepszą nazwą lub mój komputer, jak w Win XP.
Nazwa „Komputer” w 7 była chyba najsensowniejszą z tych trzech. Bo skoro w Win 8, 8.1 i 10 jest „TEN”, (Taaak, wiem, podkreślam to kolejny raz) „komputer”, to na jakiej podstawie Microsoft go tak nazwał?
Skoro jest Ten, to gdzie jest tamten?
Zróbcie z tym coś:
Drogi Microsofcie, mam dla Was propozycję:
Skoro nazwaliście ikonkę „Ten komputer”, do zestawu z Windowsem 8.1 lub Windowsem 10 powinniście dołączać drugi Pecet, w którym ikonka powinna nazywać sie „Tamten komputer”, lub wydać po trzy wersje każdego z systemów.
Ahhh, jak by to ładnie brzmiało.
„Windows 10 For Ten komputer”, „Windows 10 for Tamten komputer”, „Windows 10 for Ten and Tamten komputer lub Windows 10 for 2 computers”. :)
Czy to nie dobry chwyt marketingowy?
W dzisiejszych czasach marketing jest bardzo rozwinięty, prosty użytkownik często nie wie, że niektóre opinie w internecie są wykupione lub da się go bardzo łatwo podejść.
To co? Nowa kampania reklamowa?
Moja propozycja na spot reklamowy:
Dwóch ludzi spotyka się w domu. Przed nimi dwa tak samo wyglądające komputery, pierwszy pyta drugiego:
„Jak je rozróżniasz?”
„Nie mam z tym najmniejszego problemu!” Odpowiada drugi.
„Ja niestety mam, moje laptopy mi się mieszają i nigdy nie wiem, który ma słabiej działającą kartę sieciową.”
„Zrób jak ja”, odpowiada pierwszy. „Bądź mądrzejszy od innych i rozwiąż problem kupując nowe wersje systemu operacyjnego Windows.”
Na ekranie to co se wymyślicie a w tle głos lektora czytający niniejszy tekst:
„Od dziś możesz cieszyć się nową wersją naszego systemu operacyjnego.
System przeznaczony dla twoich dwóch komputerów. Zakup wersję dla Tego oraz Tamtego komputera, nie może mu być przecież samotnie smutno.
Nasza nowa wersja systemu, umożliwi Ci szybkie rozpoznanie, który jest tym, a który tamtym, gdy wrócisz do domu po imprezie i nie rozpoznasz go po wyglądzie, rozpoznasz go po nazwie ikony!
Prawda, że innowacyjne? To co, może się skusisz?
W planach mamy także wersję for Ten laptop, tamten laptop, jeszcze inny laptop, ten netbook, ta lodówka, ten trawnik oraz wiele więcej!”
OK, wróćmy może do przewodniego tematu:
W Windowsie XP owa ikona nazwana była „Mój komputer”. Wszystko OK, do czasu aż okaże się, że dany komputer nie jest nasz, bo znajduje sie on w czyimś domu, bibliotece, kawiarence internetowej, (w tamtym czasie jeszcze chyba były), pracowni informatycznej czy innym miejscu.
Chyba, że MS postanowił dać użytkownikom nie mającym własnego komputera tą radość, że chociaż przez chwile go mają, że to chwilowo ich własny komputer.
Co jednak, gdy zamiast komputera był to np. laptop? W tedy ikona powinna nazywać sie „Mój laptop”, chyba że znów polityka Microsoftu brzmiała.
„Ehhh, ma tylko laptopa, ale niech chociaż ma od Nas ten skrawek nadziei, że będzie posiadać komputer.” Lub
„Ehh, nie posiada komputera, ma tylko laptopa, ale niech odczuwa chociaż radość, że ikona mówi coś innego.”
Tekst ułożył bym lepiej, gdybym był wyspany, i byłby to dzień, a nie noc i kilka minut po godzinie czwartej.
Tak prosta, bezsensowna sprawa, a można o niej napisać wpis.
Kiedy zrodził sie zalążek na roskminę? Przy pisaniu wpisu o Windowsie 10 i wspomnieniu o ikonie „TEN”, bo nie „TAMTEN” komputer.
Dobranoc, teraz już chyba na prawdę idę spać.
Gdzie się podziały tamte ikonki niezapomniane? Kot poznaje Windows10, część druga.
Witajcie tą nocną porą.
Aktualizuję sobie WordPressa, a właściwie on sam to robi i wyświetla piękny komunikat „Maintenance”, oby tylko mu tak nie zostało, bo to zwykły darmowy hosting i stwierdziłem, że czas coś skrobnąć.
Po instalacji:
Przeniosłem stacjonarkę do swojego pokoju, bo instalowałem system przy podłączonym do niej przez VGA telewizorze. Nie wiem jak oni to zrobili, ale jakoś zrobili więc ekran był w razie problemów.
Wpisałem mu ustalone hasło i zainstalowałem kilka najpotrzebniejszych programów takich jak np. NVDA czy Elten.
Odsłuchałem sobie na nim meczu z radia po Aux i go wyłączyłem.
Następnej nocy pomyślałem: „Go to your Win10 and open to nowe doznania.”
Odpaliłem go sobie i postanowiłem wejść w znany w Win8.1 Ten komputer i…
„Gdzie się podziały tamte ikonki niezapomniane?”
Jakieś najczęściej używane pliki, ostatnio używane, i tego typu rzeczy. Where is mój dysk?
Okazało się, że muszę zmienić w opcjach plików, (Dziękuję Wam dobrzy pomocni ludzie), dawniej nazywanych opcjami exploratora, (po co to zmieniać ja tego nie wiem ale w MS tam to pewnie wiedzieli skoro zrobili), na widok ten komputer zamiast to drugie coś czego nazwy nie pamiętam. Nie była na pewno tak osobista jak „TEN”, bo nie tamten komputer.
Udało się, to opanowałem.
Postanowiłem sobie wejść ponownie w ustawienia dźwięku (Już raz tam byłem ale wszedłem w inny sposób żeby mieć te stare).
Wszedłem w obszar powiadomień i znalazłem ikonkę odpowiadającą za dźwięk. Nacisnąłem kontekst menu i? Tak jak poprzednim razem nie miałem opcji z Win 7 i 8.1 dot. odtwarzania i nagrywania tylko jakieś inaczej nazywające sie coś.
Nie ma powodów do dziwienia się, magicznie by się tam nie pojawiły.
Po wybraniu opcji „Dźwięki”, możemy zobaczyć stary, dobry panel ustawień ale po wybraniu drugiej opcji?
Ustawienia, czyli nowy panel sterowania. Znów dygresja:
(Microsoft chyba nie może się zdecydować czego chce. Część opcji w Panelu sterowania, część w nowych ustawieniach? Jak przerzucać to albo przerzucać wszystko albo nie przerzucać nic.)
Widzę nowe ustawienia, na liście ekran i inne opcje. Ulinuxić chcecie tego Windowsa czy jak? Przecież tak jest w Linuxie!
Niezrażony naciskam Tab i widzę że mimo tego, że kursor automatycznie ustawił się na opcji ekran, jestem w opcjach dźwięku. Hurrrrrraaaaa aaaa aaaaaa! Czytnik sobie tylko źle powiedział. ;)
Znalazłem właściwości urządzenia.
Otworzyły się. Byłem już przygotowany na jakiś nowy super design, a tu uwaga…
Moje stare poczciwe właściwości ze starszych Windowsów! :) Tylko po co oprawiać ustawienia w nowy cięższy wygląd?
Stare były prostsze, klikałem w to czego było mi trzeba i miałem tylko jedno okienko.
Zmęczony nowoczesnym designem oraz całym minionym dniem wyłączyłem komputer i wróciłem do 8.1.
