Bez tytułu…

Siadam na łóżku wyrwany ze snu dźwiękiem dzwoniącego telefonu. Jeszcze w pół śnie szukam przycisku odbierz. Odrzucam wszystkie sprawy na bok, bo to jest w tym momencie dla mnie najważniejsze.
Jedyne co mogę, to po prostu być. Nie stać mnie na zbyt wiele, nie mogę dać nic po za tym. Tyle niektórym wystarcza, mi również tylko tyle potrzeba do szczęścia.
Żeby ktoś był. Żebym mógł czuć jego obecność, chociaż dzieliłyby Nas kilometry.
Gdy zostaje sam rzeczywistość zaczyna falować, przycichać i przycinać się niczym stacje radiowe w technologii DAB z oddalonego o wiele kilometrów nadajnika.
Chciałem Wam czytelnikom przekazać jedną mądrą rzecz, którą staram się przekazywać teraz każdemu.
Jeśli macie bliskie dla Was osoby, starajcie się spędzać z nimi maksymalną ilość czasu. Tyle, ile się da.
Nawet po prostu przy nich być, bo bywa różnie.
Nikt nie wie, ile ma czasu, bo to wszystko jest bardzo kruche. Trzeba więc wykorzystać go najlepiej, jak to tylko możliwe.
Dlatego gdy dzwoni do mnie bliska osoba, rzucam wszystkim innym, to dlatego czasem rozłączam drugą rozmowę i wyłączam wszystko inne. Chcę zbierać te wszystkie miłe chwile i w tedy nie chcę, by ktokolwiek z zewnątrz mi przeszkadzał.
Przyjaciele są najważniejsi, bo to dzięki nim możemy się trzymać. To oni dają nam oparcie gdy nie możemy go nigdzie znaleźć, możemy im zaufać. Nie nastawiajmy się jednak tylko na zyski, sami musimy być również dla nich.