Zupki instant też mogą być dobre

Na feed nie wchodzi, o 100 znaków za dużo więc wrzucam tutaj.
Przy okazji zachęcam wszystkich co z feedem mają nie po drodze np z uwagi na brak korzystania z klienta, do zaobserwowania mnie na Telegramie:
https://t.me/miauczniknotuje
Lub Mastodonie:
https://101010.pl/@ogoniciel
Jakie zupki instant są, chyba każdy wie.
Ale dziś się zaskoczyłem. Pomidorowa Łagodna po Azjatycku od Wifonu. Wszelkie paczkowane raczej średnio przypominają faktyczną pomidorową i raczej czuć wszystko chemicznie. Aale? Pierwsze kilka łyżek, no i to jest to. Powinna się nazywać Pomidorowa na domowo. Warzywka, kawałki pomidorów, i smak takiej typowej domowej zupy. MMM. Polecam. :)
Nawet pachnie jak prawdziwa z garnka.
Na opakowaniu zaznaczone, że dostała złoty medal jako produkt najwyższej jakości, i kurde… Trudno się z tym nie zgodzić.

W końcu!

Dawno nie było wpisu w stylu co u mnie, bo u mnie w sumie nic, aale…
W końcu stabilny internet!
Oxylion z najwyższą oferowaną prędkością.
Plik w Chrome leci płynnie z szybkością 3,6mb/s, nawet przy uruchomionym Netflixie nic się nie zapycha.
Jest możliwość aktywacji publicznego IP, działa P2P, Voip etc.
Internet radiowy ale bardzo stabilny.
W porównaniu do Orange czy T-Mobile i sytuacji jakie z nimi miałem to jest niebo a ziemia. Co, że w mobilnych wyciągałem nocami do 8,0 mb/s czy 6 w przypadku Orange, jak w dzień był czasem problem by uzyskać stabilne 500KB/s i jak było dużo użytkowników, to sieć się cięła.
Na Orange jeszcze miałem limit 500GB MC bo w domyśle chodził tu T-Mobile bez ograniczeń, gdyż po przeprowadzce jako jedyni mieli tu sensowny sygnał, ale ostatnio coś się zaczęło sypać, a Ci drudzy się w tej lokalizacji poprawili.
Tak czy tak, stabilne połączenie to było to, co mi potrzebne a nie tam ruletka czy dzisiaj magicznie coś zadziała, czy może jednak nie.

Elektronika mnie nienawidzi…

Miało być na Feedzie, ale zbyt dużo znaków.
Adata jak wiecie padła, wstała, padła częściowo, wstała, chcąc zgrać z niej dane padła ostatecznie.
Raz na wozie, raz pod wozem i tak w kółko. Jestem kompletnie spłukany, a kupiłem DMDE. Wykrył mi dysk z nagraniami radiowymi, ten co go system nie wyświetla. Walnięta jest pewnie tablica czy coś po przepięciu. Widzi wszystkie dane, dlatego zakupiłem. SoftX jest tańszy od strony producenta, bo tam 148pln a na SoftXie tylko 85. :) Świetna strona, dzięki Nuno. Poleciłeś mi to to chyba z 4 lata temu i sprawdza się do dziś. ;)
Na Adacie (Tym dysku z muzyką) jednak nie widzi żadnych danych ;( a dysk cyka jak by coś cały czas robił po podpięciu… Wezmę pobawię się Linuxem po weekendzie. Jak to nic nie da, może go wrzucę w stacjonarkę bezpośrednio przez Sata? Dół, 700gb w piździec… Najwyżej drugi poleci do KRK do odzysku danych. Swoją drogą odzysk z Kotów ponad 3 kafle, ale czego się nie robi dla tylu wspomnień z ostatnich 13 lat.
A teraz idę się zdrzemnąć chociaż na półtorej godziny, bo o 8 mam pociąg, to trza wstać o 6, wszystko poogarniać, zjeść coś, dojechać do Wrześni i w drogę do SKC.

Wyjdziesz z Wielkopolski, Wielkopolska z Ciebie nie

No i nie mogę spać, a o 3 wyjazd. Dlaczego o 3? Bo piątek, zakończenia roku, wszędzie będzie masa ludzi a nasz cudowny samochód mimo wielu napraw nadal ma problem z klimatyzacją. Miałem jechać wczoraj, ale okoliczności się pozmieniały. O tym będzie w audiowlogu, który niebawem.
No ale dobra, przejdźmy do sedna, chociaż w zasadzie dobrze, że od tego zacząłem, bo z brakiem snu związany ten wpis, a gdybym był już w końcowej fazie zasypiania, nie wstał bym aby to spisać.
Mimo tego, że często jestem w Krakowie w ostatnich miesiącach, nadal wychodzę na dwór, nadal drzemie we mnie Wielkopolanin.
Nawet na końcu świata na ogniskach będę jeść Pyry z gzikiem, rzucać nieświadomie gwarowymi słowami, czasem miast drożdżówki zjem sznekę z glancem a i próbując okiełznać nowy sprzęt bez instrukcji (Bo po co mi ona, ja jestem POLAKIEM) nacisnę na jakiś nieznany dynks.
Przykład z dziś:
Jak nie mogę spać, to sobie niezobowiązująco rymuję, taki nocny freestyle w głowie.
Do słowa grdykę zrymowało się gnykę, no i myślę przez pierwsze kilka sekund co to jest.
W sumie, ciekawe jak jest szyja po naszymu… Yyyy… Olśnienie: No właśnie! Gnyka xD. Podświadomie samo mi do głowy przyszło jako rym haha.

Nowy wynalazek. (Samochodowy)

Bardzo skrócona wersja miała pojawić się na feedzie, ale zbrakło mi znaków, a dzielić na 4 części to tak trochę słabo. Stwierdziłem więc, że wrzucę to na bloga, a skoro już do tego doszło, to można to grafomaństwo trochę rozszerzyć.
Uwaga! Wpis w starym stylu dlatego jego czytanie jednym ciągiem (Insert+Strzałka w dół) jest niezalecane (Grozi to nieogarnięciem tego chaosu).
Ja i cokolwiek związane z motoryzacją?
Część Eltena która mnie nie zna:
"Dlaczego nie?"
Część Eltena, która mnie zna:
"Przecież ten człowiek o samochodach wie tylko tyle, że jeżdżą!"
No tak, ale w dziedzinach moich zainteresowań wiem więcej, a to się wyjątkowo jakimś cudem dziś łączy.
Myślałem o tym od prawie tygodnia. Myślałem… No, to zbyt dużo powiedziane. Parę razy "A może by tak?" no i nadszedł ten dzień, Allegro… Do dzieła!
Treść właściwa:
Nowy wynalazek, tym razem do auta bo nasze zajebiste radio już nawet nie czyta płyt, a i tak umiało wyłącznie w CD audio. Żadnego auxa, nic. Kaseciaka chciałem wmontować,, ale zbyt dużo z tym roboty, bo by trzeba rozbierać podobno przód, gdyż radio fabryczne. Niby czemu magnetofon? Toż to jeszcze mniej możliwości!
A figa: O kasecie AUX to państwo nie słyszeli? W okolicach 2007-2012 każdy tako miał. :D Ja miał bym C60, oni możliwość podpięcia czegoś innego.
Wracając:
Transmiter. Miał być Baseus, a jest jakieś LTC, bo w sumie co to za różnica, tańsze i ma pilota! Tamten nie miał. Niby głupota, a przydatne bo pobiera to to zasilanie z zapalniczki, więc blisko skrzyni biegów czy czegoś tam, dlatego i po co machać łapami chcąc zmienić tracka. Aaa. Bo ja Wam nie powiedziałem, że jest też opcja odpalenia discopolo (Dla typowego Janusza kierownictwa, znaczy kierowcowania sobie) czy jakiejś normalnej muzyczki (Dla mnie! Czy kogokolwiek) z pendrive lub karty.
Wróć V2: Po drugie no. Jak to tak transmiter bez pilota? Prestiż (Tak to się teraz mówi?) musi byyć!
Zdalne sterowanie, co że na 2 metry, co z tego że siedzisz w aucie i jak byś tak się postarał to i z tylnego siedzenia dosięgniesz dziada. No ale wiecie, tak designersko, Businessman z serialu Święty czy jego córka (Luiza?) by się nie powstydzili, bo to takie ą ę będzie!
Ciekawe only jak z dźwiękiem, szumem, szerokością / pilotem stereo? Jak to się mówi? Graco… Wzywam Cię do komentarza żebyś mi powiedział jak nazywa się to co zawsze sprawdzasz czy jest równo po dwóch stronach od częstotliwości docelowej bo jestem głupi i zapomniałem ale od razu jak napiszesz zrobię abdejt żeby to tak nie wyglądało. :D
"Kupiłeś TRANSMITER FM BLUETOOTH ŁADOWARKA USB AUX PILOT, a sprzedający Electa otrzymał Twoją wpłatę."
Specyfikancja techniczna? Prosz (Ale nie wiem po co dodałem do niej moje głupie komentarze które i tak nikogo pewnie nie rozbawią. Łeee idę się zastrzelić):
• Obsługiwane protokoły: A2DP, AVRCP, HFP (Ktoś mi wyjaśni co to to jest?)
• Zakres częstotliwości: 87,5 – 108,0 MHz
• Zasięg transmisji: Około 3 m (Trochę słabo, ale co tam, nie chcę robić pirackiej rozgłośni, a słuchać w końcu czegoś po za radiem grającym komercyjne badziewie (bo tylko takie dobrze odbiera) w trasie.)
• Slot kart pamięci: MicroSD (Tak jak pisałem Cotcowi. Na pendrive nie mam nic, na SD owszem, bo używam w Plextalku a i w czym tylko się da).
• Slot USB: Tak (Po co? Nie wiem. Cotec przyjedzie, pojedziemy gdzieś to najwyżej skorzysta aaaa, przecież ładowanie jest, w końcu ładowarka samochodowa odkąd naszą poprzednią ktoś radośnie podpier… HMHM, znaczy zgubił albo coś będzie dostępna.)
• Wejście liniowe: AUX 3.5 mm (To jest powód, dla którego go wybrałem. No, znaczy nie jedyny bo wszystkie te opcje się uzupełniają ponieważ ostatnio jak już coś kupować, to kombajn Wbrew! Na pohybel! Staremu przysłowiu, że co jest do wszystkiego, jest do niczego. Zazwyczaj to prawda, ale? W końcu kasety na głośnikach w podróży. Yesss :3.)
• Funkcja zestawu głośnomówiącego: Tak (No, ja nie używam Bluetooth w telefonie, bo często tracę syntezę. Taki mam fajny tieliefon, ale dobrze mi z moim Huavei i mimo wszystkich rzeczy którymi ostatnio doprowadza mnie do szału go nie zmienię.)
• Mikrofon: Wbudowany (Ciekawe jaki, ale tego i tak się nie dowiem, bo BT równa w dół do 8KHZ).
• Napięcie zasilania: DC 12-24 V
• Napięcie ładowania: DC 5 V / 1 A
Na powyższych się nie znam. Ważne, żeby nie wybuchło.
Znacie bajkę o napięciu?
Na pięciu, napadło dziesięciu. (I to jest ten moment na wgranie śmiechu ala Świat według Kiepskich).
W ZESTAWIE
• Transmiter LTC TR100 (No trudno, żeby go nie było… :D)
• Pilot zdalnego sterowania (No i hm… To już było. Idę po słownik młodzieżowych słów roku czy coś… Trzeba sprawdzić czy to znaczy to co znaczy według mnie. Aa, nie chce mi się.)
• Kabel AUX (Patrzcie, nawet auxa dają :), no, nie będę musiał zostawiać żadnego swojego, bo wciąż je gubię i coraz ich mniej.)
Wybrałem paczkomat, bo może przyjdzie w sobotę (Tak napisane w piśmie, znaczy mailu). Wyczekuję już w napięciu, bo lubię takie głupoty! Co że kasy wciąż mniej, no ale to takie fajne było to ja sobie odmówić nie mogłem. Nowy, dziewiętnasty magnetofon w kolekcji też jest taaki fajny, ale o nim to audio będzie. Z resztą, o transmiterze zapewne też.

Perypetie antenowe

Po dłuższym czasie kolejny wpis z cyklu co tam u mnie.
Jako, że zaczynają się ferie, to padła propozycja wyjazdu w góry. Przez kilka dni byłem sceptyczny, bo tyle godzin drogi (ostatnio 12) jest jednak dość męczące ale finalnie stwierdziłem, że fajnie by się gdzieś wybrać.
Siedzę sobie przy wieży (coraz bardziej zmęczonej) gra, nagrywa, ale już nawet switche szaleją, ja przewijanie w przód, a ona mi record odpala. WRRR. Ale czemu tu się dziwić. Przeżyła już wiele imprez na dworze na działce, nawet jak warunki atmosferyczne mówiły weź daj jej żyć bo jest ziiiimno. Nie zimno Tobie? A, kto to jeszcze pamięta xD.
I to właśnie głównie o niej traktuje ten wpis. Stwierdziłem, że fajnie by zabrać ją ze sobą, aby można było w miarę sensownie posłuchać sobie muzyki, chociaż ostał się już jeden głośnik, drugi czeka na renowację.
Zastanawiałem się jednak, gdzie leży problem słabego odbioru stacji. Tezy były 3:
1. Przejściówka dokonała żywota. Nie było by to dziwne, gdyż kosztowała mnie chyba 3 złote.
2. Antena po długim użytkowaniu się skończyła. Przeżyła swoje lata i setki razy była ustawiana. Najczęściej latałem z nią po tarasie na działce w celu znalezienia najlepszej pozycji umożliwiającej sensowny odbiór największej liczby stacji.
3. Wejście w wieży jest do wymiany/konserwacji. Przejściówkę podłączałem i odłączałem dość często z racji przemieszczania się. Nie zostawił bym przecież mojej Aiwy na stałe na tarasie. Wracałem do domu, to chowałem ją do altany albo wiedząc, że przez jakiś czas nie będzie mnie w tamtych stronach zabierałem ze sobą.
Będąc ostatnio w moim ulubionym sklepie elektronicznym w którym kupiłem pierwszą, pytałem czy jeszcze je mają. Niestety nie było na stanie, ale miałem skontaktować się za jakiś czas gdyż miała się pojawić.
Dziś dzwonię i jest! No to cyk, do sklepu, przy okazji po krótki kabel 3,5 na trasę, gdybym chciał odpalić w aucie Sangeana i nagrać kilka lokalnych stacji z mijanych miast. Mam długie auxy, ale już kilkukrotnie przekonałem się, że podłączanie ich w samochodzie nie jest zbyt dobrym pomysłem. Dwa razy już przez to się przecież skończyły.
Po powrocie niczym prawdziwy Jakub Wędrowycz odkopałem antenę z pod sterty gratów i kabli, rozplątałem i podłączyłem.
Sygnał nadal tak samo słaby. Wzmacniacz podpięty do prądu, kabel dobrze wpasowany… HM? Wadę przejściówki więc można wykluczyć.
Zostały dwie możliwości. Odłączyłem więc wzmacniacz od prądu, aby upewnić się, czy to wieża, czy antena na podstawie zmian w sile sygnału. Stety lub niestety nie zaobserwowałem żadnej zmiany.
Wychodzi więc, że to antena. Albo gdzieś będzie trzeba przelutować kabel, albo spalił się wzmacniacz.
Ta druga opcja jest całkiem prawdopodobna gdyż od zawsze antenę podpinałem w ostatnie wejście listwy antyprzepięciowej, ale jakiś czas temu zorientowałem się, że przestało działać. Zapewne nie bez powodu. :/
Inna sprawa, że kilka miesięcy temu poprawialiśmy ułożenie kabelków we wtyczce antenowej, które po prostu się wysunęły. Może coś przez to przestało łączyć. Teraz pozostaje rozkręcić antenę i ewentualnie wziąć w dłoń lutownicę, bądź jeśli będę zmuszony sam dokonać serwisu… Wiadomo. Co jest moim ulubionym narzędziem do naprawy wszystkiego? Tak. Taśmę izolacyjną:D. Albo ewentualnie skręcę te kabelki na skrętkę. Nie robiłem tego lata, ale z głośnikami do pewnej wieżyczki to kiedyś działało. Co tam, że trzeba to było poprawiać kilka razy w roku. Ważne, że spełniało swoje zadanie.
Wieżę i tak zabieram ze sobą, gdyż w miejscu do którego jadę w ścianie jest gniazdko antenowe. Dlaczego więc z niego nie skorzystać? Mam przejściówkę, problem tylko w tym, że nie mam żadnego kabelka, przedłużacza antenowego co może być przydatne gdy okaże się, że wejście w niej jest na innej wysokości niż wyjście w ścianie.
Macie może na to jakiś patent, albo wiecie, czy taki kabelek istnieje?
Tymczasem lecę się pakować. Z racji ferii i wyjazdu pewnie znów ten czy inny z moich blogów na chwilę się uaktywni

Takie tam nic, chaotyczny wpis o wszystkim jak za dawnych czasów :)

Taki tam sobie krótki wpis z cyklu tych starych w stylu co tam u mnie, czy czym drażni mnie komputer.
Zaczęły się u nas zdalne. No, przynajmniej dla części osób, trafiło i na mnie i tak jak raczej nie przepadam za tą formą nauki, tak tym razem jakoś wyjątkowo na to czekałem. Jakoś tak miałem ochotę odpocząć od wstawania o 6, wracania po 15/16 i wyczekiwania na weekend.
Przed momentem znów chcąc coś zaprogramować musiałem pogodzić się z tym, że "To se ne uda" bo oczywiście nie ma żadnego skracacza linków, który miał by darmowe i proste jak budowa cepa Api. W większości przypadków po wpisaniu tego w Googla wyskakują jakieś debilne serwisy w stylu "10 the best services" bebebebe pararampam.
No i komu to potrzebne? No właśnie, nigdy nie zrozumiem po co powstają takie strony, gdzie większość kontentu w cale nie jest taka the best, i wygląda to na opłacone. Nosz po prostu internetowy śmietnik. Google, co ty robisz z tymi wynikami?
Ogólnie kiedyś w Internecie można było znaleźć więcej rzeczy. Widać to nawet w przypadku demówek czy mało znanych nagrań różnych artystów. Wszystkie linki wygasły, wiele forów padło, Wrzuta (Która była przecież skarbnicą setek Polskich przeróżnych nagrań) też i zostały tylko Streamingi Spotipfy czy Apple(Płać i płacz) music albo inne Deezery.
Bez Internetu nie posłuchasz, musisz brać telefon w łapkę i głaskać jak kota a połowy rzeczy i tak tam nie znajdziesz.
Urodziłem się zbyt późno, nawet względem Internetu :D. Ten z przed 15 lat bardziej mi się podobał. Chodził wolniej, ale oferował dla mnie, jako poszukiwacza różnych ciekawostek audio więcej.
Wiecie, że nawet moje małe miasto miało swoje forum jeszcze te 10 lat temu? O, właśnie. Fora odchodzą w niepamięć przez FB, Discorda i podobne serwisy.
Zaraz znów ktoś mi tu napisze, że jestem mentalnie stary dziadek i trzeba iść z duchem czasu. Ale zanim to zrobicie zastanówcie się, co innowacyjnego, lepszego oferują nam te platformy? Fakt. Discord oferuje chat z powiadomieniami w czasie rzeczywistym na dowolnym urządzeniu i akurat ten coraz bardziej zaczyna mi się podobać. Fajne miejsce gromadzące przeróżne społeczności. Tak jak byłem w obec niego sceptyczny,tak ten pogląd powoli się zmienia.
Inna rzecz, że akurat DC służy jednak do czego innego, i tak na prawdę, to inna platforma jest sprawcą wymierania lepiej zorganizowanych miejsc.
Ale co oferuje taki Facebook i jego grupy? Co jest lepszego w braku wątkowania, kategorii, gorszym trybie porządkowania i wyświetlaniu postów względem ich popularności?
Tak w temacie dawnych czasów, to wróciłem sobie znów do Killera i już nawet tłukłem Korowe ketony. Jak zawsze barbarzyńca, dwuręczny topór i stary nick (dashin), to jedno się chyba nigdy nie zmieni. Zawsze będę wracał z większym, czy mniejszym skutkiem tj. Za pierwszym razem wbiłem 24lv, później już raczej niższe, a teraz patrząc na częstotliwość grania od kilku dni oraz fakt, że mam już ten 17 czy 18 jest to prawdopodobne.
Dzisiaj przeszliśmy się do Carrallak, też mnie tam dawno nie było, bo może odwiedziłem to miasto 2, 3 razy i w sumie szkoda, że nigdy w nim nie zaczynałem, bo to chyba największe expowisko na pierwsze lewele. Swoją drogą Nessa gdzieś zniknęła xD. Ale cicho, byle Cotec tego nie wiedział bo mi wydrapie oko :D.
Kto przestał czytać ten wpis z powodu gadania o grach może znów zacząć (Parafrazując komunikat z pewnej stacji radiowej który leciał "Jeśli nie mają państwo włączonego radia to teraz możecie je włączyć" czy jakoś podobnie.
O, i dlaczego Elten uważa, że słowo "kontentu" jest niepoprawne? Wielokrotnie widziałem odmianę w stylu "Brak kontentu" w różnych miejscach. Jak to jest?
I znów inny temat, czemu my tak bardzo nie lubimy świąt? To właśnie tutaj (Na Eltenie) zauważyłem większą nietolerancję na ten okres. Sam przez kilka lat miałem taką niechęć, ale wystarczy przeżyć te dni po swojemu, tak aby faktycznie przyniosły nam radość.
I jakim by tutaj optymistycznym akcentem ten wpis zakończyć? Wiem! Lubię śnieg! Lubię ziiiimę! Nawet jak inni nie lubią, to ja lubię, i dobrze mnie z tym :D.